Roman Motoła: Cyfrowy pieniądz banku centralnego – krótka smycz od eurokratów

Wyraźny zwrot europejskich wyborców w prawo oraz konserwatywny wiatr zza oceanu wywołują u brukselskich biurokratów potrzebę przyspieszenia zmian w stronę coraz ściślejszego systemu kontroli społecznej.

Słyszeliśmy już deklaracje o konieczności „obrony demokracji” poprzez nadzór nad pożądanymi rezultatami głosowań w poszczególnych państwach Unii Europejskiej. Znamy nawoływania do nadzoru nad przepływem informacji. Widzimy wzmożenie „walki z klimatem” i skracanie okresów, w których państwa UE miałyby się dostosować do księżycowych celów zeroemisyjności.

Pośpiech biurokratów wyraża się również w zapowiedziach bardziej energicznego marszu w stronę cyfrowego pieniądza banków centralnych (CBDC). To projekt globalny, szykowany w ponad 170 państwach. W wydaniu unijnym gotuje go nam Europejski Bank Centralny, na czele którego stoi Christine Lagarde.

Europejski Bank Centralny ogłosił na przełomie października i listopada finał pierwszego, dwuletniego etapu na drodze do cyfrowego euro. Teraz czas na fazę drugą – zapewnienie infrastruktury, przychylności operatorów systemów płatniczych oraz stworzenie ram prawnych w poszczególnych państwach.

Zapowiedzi Europejskiego Banku Centralnego mówią o wprowadzeniu cyfrowego euro tak szybko, jak to możliwe. Szefowie tej instytucji liczą na wdrożenie potrzebnych regulacji w ciągu roku 2026. Następnie planują wprowadzenie pilotażu (połowa 2027 roku), a w trakcie roku 2029 – puszczenie w obieg nowego pieniądza. Cała operacja kosztować ma 1,3 miliarda euro.

 

NBP Glapińskiego zdystansowany

Eurokraci nie zrażają się narastającym sceptycyzmem wobec projektu. Jak podał niedawno portal Bankier.pl, nie jest on – przynajmniej w wersji detalicznej, czyli powszechnej – priorytetem dla Południowoafrykańskiego Banku Rezerw, a bank centralny Korei Południowej wstrzymał przymiarki do wprowadzenia cyfrowego wona. Generalnie wiele krajów zachowuje ostrożność – uzasadnioną choćby doświadczeniami z okresu COVID-19, ponadto obawami związanymi z potencjalnym wybuchem wojny, a także wielkimi awariami energetycznymi czy innego rodzaju katastrofami.

Jak sprawy mają się u nas? Narodowy Bank Polski nie planuje w najbliższym czasie wprowadzenia pieniądza cyfrowego banku centralnego w Polsce – napisało w lipcu 2024 roku Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na interpelację poselską.

W maju 2021 Narodowy Bank Polski opublikował analizę zatytułowaną Pieniądz cyfrowy banku centralnego. Czytamy w niej, że uważnie monitoruje postęp prac w zakresie emisji CBDC na świecie, aby – w razie zaistnienia takiej potrzeby – móc podjąć stosowne działania także w Polsce.

Jednak – jak zaznaczono – w warunkach polskich aktualnie nie znajdują odzwierciedlenia przesłanki, którymi kierowały się inne banki centralne przy rozpoczęciu testów pilotażowych w zakresie emisji CBDC czy wdrożeń pieniądza cyfrowego. Nasz narodowy bank zapewnił, że czerpie z badań analogicznych instytucji z innych krajów, analizuje potencjalne skutki takiej operacji, jednak z rozwagą podchodzi do możliwości wprowadzenia cyfrowego złotego i obecnie nie decyduje się na jego emisję.

Prezes NBP profesor Adam Glapiński w analizie opublikowanej jesienią 2024 wyraźnie stanął w obronie pieniądza gotówkowego. Zaakcentował argumenty, które podnoszą też środowiska wolnościowe, nie tylko w naszym kraju:

Stopniowe wypieranie gotówki przez cyfrowe systemy płatności pozbawia nas prywatności i anonimowości w transakcjach rynkowych. Zagraża to podstawowym zasadom wolności jednostki. Po wyparciu gotówki rządy i duże instytucje finansowe, w tym ponadnarodowe, będą kontrolować wszelką aktywność człowieka, a podstawowe wartości swobód obywatelskich i wolność jednostki zostaną unicestwione i znajdą się pod całkowitą kontrolą – czytamy w opracowaniu zatytułowanym Narodowy Bank Polski w czasie megaszoków ekonomicznych po pandemii i w kryzysie energetycznym – historia sukcesu (wrzesień 2024).

Autor zwrócił tam uwagę, że zbytnie eliminowanie gotówki z obiegu zagraża w dużym stopniu bezpieczeństwu Polski z uwagi między innymi na możliwość przeprowadzenia ataków cyfrowych.

Co istotne – sześcioletnia kadencja profesora Glapińskiego na stanowisku prezesa NBP upływa w roku 2028, a więc już po kolejnych wyborach parlamentarnych.

 

„Kredyt społeczny” po europejsku

Doradca finansowy Katarzyna Szewczyk, wyjaśniając zagrożenia kryjące się za CBDC, zwraca uwagę na mechanizm systemu cyfrowej waluty. Działa on na zasadzie algorytmu, czyli jest dowolnie programowalny. Podobnie jak w formule Excela, można zapisać w nim warunki, jakie należy spełniać, aby dostąpić możliwości korzystania z „własnych” pieniędzy.

– System ustanawia listę norm, które posłuszny obywatel musi spełnić, aby otrzymać wynagrodzenie lub mieć dostęp do konta. I ta lista jest powoli nam przedstawiana. Chociażby w postaci dyrektywy Fit for 55, która zawiera limity produktów spożywczych, takich chociażby jak mięso – jaką jego ilość możesz spożyć w ciągu miesiąca, ilość nadziału produktów, ubrań czy limity podróżowania. Wszystko w imię wyższej idei, to znaczy ochrony planety przed nami samymi. Ideologia musi być, by nie doszło do buntu – podkreśla Katarzyna Szewczyk.

Taki system przypomina stosowany w Chinach mechanizm kredytu społecznego, gdzie pieniądz cyfrowy ma swoją datę ważności.

Gdyby natomiast ktoś oczekiwał przykładów z państw bliższych nam cywilizacyjnie, niech przypomni sobie masowe protesty przeciwko polityce covidowej w Kanadzie. Władze państwowe w porozumieniu z instytucjami finansowymi blokowały wówczas konta bankowe nieposłusznych obywateli. W świecie cyfrowego pieniądza banków centralnych taka ingerencja w sferę elementarnych wolności byłaby już dziecinnie prosta.

 

Edukować się i pilnować polityków

Według Cezarego Głucha, inwestora i autora Niezależnego Portalu Inwestycyjnego Independent Trader, w Polsce nie ma obecnie presji na wprowadzenie cyfrowego pieniądza ze względu na dominującą niechęć do wprowadzenia waluty euro, co byłoby etapem pośrednim dla CBDC.

Jednocześnie duży opór społeczny, w każdym razie na chwilę obecną, sprawi, że nie będziemy przyjmować euro – przynajmniej do czasu, aż nie zostanie zniszczona złotówka – ocenił znany inwestor na swoim kanale YouTube w listopadzie 2025 roku.

Zdaniem Cezarego Głucha istnieją przesłanki, by być dobrej myśli: Jestem w miarę optymistycznie nastrojony. Do tej pory w żadnym kraju, w którym próbowano przepchnąć cyfrowe waluty, nie przechodziło to bez dużych oporów. W zasadzie, w każdym kraju ten opór był na tyle duży, że władza musiała robić krok w tył.

Eksperci akcentują konieczność edukacji finansowej. Jak mówią, świadomi Polacy powinni też przeciwstawiać się irracjonalnym wydatkom państwa i dużym deficytom w jego budżecie – takim jak forsowane w ostatnich latach pod pretekstami „pandemii” i wojny wielomiliardowe dziury w planach wpływów i wydatków Polski.

 

Roman Motoła – dziennikarz PCh24.pl oraz Fundacji Wolność i Własność.

 

 

Zarządzaj zgodami plików cookie

Informujemy, że niniejsza strona internetowa wykorzystuje pliki „cookies”. Szczegółowe informacje na temat gromadzonych plików „cookies” znajdują się w Polityce prywatności. Użytkownik poprzez kliknięcie przycisku „Akceptuję” wyraża zgodę na przetwarzanie plików „cookies”. Użytkownik może zmienić opcje przetwarzania plików „cookies” poprzez kliknięcie przycisku „Ustawienia”, a następnie wybór plików „cookies”, na które wyraża zgodę. W przypadku klieknięcia przez użytkownika przycisku "Odmawiam" przetwarzaniu będą podlegać jedynie konieczne pliki "cookies".