Jakub Majewski: Amerykański krajobraz przed bitwą

Zbliża się listopad, a wraz z nim wielka próba dla najpotężniejszego prezydenta na świecie: wybory połówkowe w Stanach Zjednoczonych. Od ich wyniku będzie zależeć, czy ostatnie dwa lata prezydentury Donalda Trumpa otworzą przed nim nową gamę możliwości, czy wprost przeciwnie, pogrążą go ostatecznie, gdy jego zaprzysięgli wrogowie przejmą kontrolę nad legislaturą. Amerykanie wydadzą sąd nad Trumpem.

W przypadku Donalda Trumpa jest co sądzić. Nie minęły jeszcze dwa lata od początku jego drugiej kadencji, ale był to czas tak bogaty w wydarzenia, że u niejednego prezydenta starczyłoby na całe dwie kadencje. Natychmiast, od dnia swej inauguracji, Trump działał z przytupem, impetem i gracją słonia w składzie porcelany.

Bilans dwóch lat

Donald Trump wydał przez te dwa lata dwieście siedemdziesiąt dekretów prezydenckich ze znacznym wpływem na amerykańską rzeczywistość. Wprowadzał, zdejmował, zmieniał cła dla praktycznie wszystkich krajów na świecie, nieraz wielokrotnie. Jego siły zbrojne walczyły w co najmniej siedmiu konfliktach, a jeśli doliczyć konflikty, w których Stany Zjednoczone angażują się pasywnie bądź to jako wsparcie jednej ze stron (jak na Ukrainie), bądź jako negocjator w układach pokojowych (jak między Tajlandią a Kambodżą) wówczas liczba konfliktów dotykających jakoś USA za prezydentury Trumpa sięgnie kilkunastu. Było imponujące i szybkie zwycięstwo w Wenezueli… i trwa, w chwili pisania tych słów, rozwijająca się w zwolnionym tempie katastrofa w Iranie.

W gospodarce było równie… ciekawie. Inflacja spadała na łeb, na szyję i szybowała w górę. Ceny ropy podobnie. Giełda tak samo, jak i cała gospodarka. W pierwszych miesiącach tej kadencji wydawało się, że powraca hossa, z której znana była pierwsza kadencja Trumpa, ale potem zmienność i chaos zniweczyły ten efekt, hamując część nowych inwestycji.

Trudno budować fabryki, gdy cła zmieniają się z tygodnia na tydzień. Jeszcze trudniej, gdy wojna popycha ceny ropy w górę, pociągając za sobą inflację właściwie we wszystkich aspektach życia. Najtrudniej zaś, gdy głównym silnikiem wzrostu mają być wielkie firmy zajmujące się wdrażaniem masowych systemów sztucznej inteligencji, które wymagają tak wiele prądu, wody i przestrzeni, że wywołują społeczne niepokoje i jeszcze bardziej podbijają i tak już zawyżone ceny prądu, a nowe elektrownie, jeśli w ogóle powstają, to stanowczo zbyt powoli.

 Cały artykuł przeczytasz w 112. numerze pisma Polonia Christiana!

Zarządzaj zgodami plików cookie

Informujemy, że niniejsza strona internetowa wykorzystuje pliki „cookies”. Szczegółowe informacje na temat gromadzonych plików „cookies” znajdują się w Polityce prywatności. Użytkownik poprzez kliknięcie przycisku „Akceptuję” wyraża zgodę na przetwarzanie plików „cookies”. Użytkownik może zmienić opcje przetwarzania plików „cookies” poprzez kliknięcie przycisku „Ustawienia”, a następnie wybór plików „cookies”, na które wyraża zgodę. W przypadku kliknięcia przez użytkownika przycisku "Odmawiam" przetwarzaniu będą podlegać jedynie konieczne pliki "cookies".